Ekspert: lodołamanie na Dolnej Wiśle kluczowe dla przeciwdziałania zatorom na rzece

 

05.02.2026. Akcja łamania lodu na Wiśle Śmiałej w Gdańsku. PAP/Marcin Gadomski05.02.2026. Akcja łamania lodu na Wiśle Śmiałej w Gdańsku. PAP/Marcin Gadomski

– Minęło 14 lat. W tym roku ta sytuacja trochę zaskoczyła nawet mnie samego. Na początku stycznia nie było jeszcze widać tak dużego natężenia mrozu, aby można było przypuszczać, że pokrywa lodowa dotrze aż do Torunia. Obserwujemy jednak to zjawisko na całej Dolnej Wiśle od jej ujścia do ujścia Drwęcy do Wisły. Zobaczymy, co będzie dalej. Jeżeli lód zacznie w sposób niekontrolowany spływać, czyli przyjdzie wezbranie roztopowe, a nie będzie akcji lodołamania przeprowadzonej, to niewielkie, średnie albo i większe zatory – w zależności od przepływu wody – mogą się tworzyć – wyjaśnił ekspert.

Naukowiec pamięta doskonale akcję lodołamania z lat 90. XX wieku, gdy razem ze swoim mentorem profesorem Markiem Grzesiem bez trudu mogli wsiadać na lodołamacze i prowadzić badania i obserwacje pokrywy lodowej na Wiśle. Obecnie dr hab. Pawłowski jest w stałym kontakcie z władzami Płocka i informuje o aktualnym stopniu zagrożenia powodziowego w tym rejonie.

Naukowiec z UMK przypomniał, że lodołamanie ruszyło w czwartek od północy, ale stwierdził, że będzie ono postępowało wolno, bo poziom rzeki jest niski, a do połamania na Dolnej Wiśle jest 200 kilometrów lodu. Na zbiorniku włocławskim lód ma ponad 35 cm, przeprowadzono tam już kilka pomiarów. Pokrywa lodowa sięga aż za Modlin, więc ma ponad 120 kilometrów. Rzeka poniżej Włocławka musi mieć rynnę, czyli drożność, aby lód mógł spływać w kierunku Bałtyku. Zanim więc zacznie się lodołamanie na zbiorniku włocławskim, trzeba złamać lód na dolnej Wiśle poniżej zapory.

– Utrudnieniem dla akcji lodołamania są głębokości w nurcie rzeki. W Toruniu obecnie woda jest na poziomie ok. 360 centymetrów. To nie jest już niska woda, ale to wynika z faktu, że pod lodem są tzw. podbitki śryżowe i to powoduje, że poziom rzeki w tym miejscu się podniósł, a w rzeczywistości stan wody jest tylko o ok. 60 cm wyższy od absolutnych minimów notowanych w ostatnich latach. Wody jest mało i ta głębokość może przeszkadzać w prowadzeniu akcji, szczególnie na odcinku powyżej Grudziądza. Jeśli lodołamacze do Grudziądza, wcześniej do Kwidzyna czy Korzeniewa dopłyną, to tutaj wyżej będzie problem, bo po prostu jest płytko — stwierdził naukowiec.

Ekspert stwierdził, że lodołamaniu może pomóc odwilż, ale ona niesie ze sobą także inne zagrożenia. – Wtedy jest większe zagrożenie, że przyjdzie dużo wody i ten lód zacznie się sam łamać w niekontrolowany sposób. Chodzi o to, aby akcję przeprowadzić do momentu, aż zacznie się spływ lodu z góry. Chodzi o wykonanie takiej rynny, którą ten lód z góry będzie mógł tranzytowo spływać bez stworzenia zatorów — wskazał receptę na skuteczne przeciwdziałanie zagrożeniu powodziowemu naukowiec.

Największą w jego ocenie zagwozdką dla obecnej sytuacji lodowo-hydrologicznej jest to, że woda będzie najpierw we Włocławku, a dopiero później poniżej zapory, a lodołamanie najpierw trzeba wykonać na Dolnej Wiśle, aby było to możliwe na zbiorniku włocławskim.

Ekspert dostał już zapytania z Wód Polskich z prośbą o konsultację w zakresie możliwości tworzenia się zatorów na Wiśle. W tym momencie nie sposób jednak oszacować, jak szybkie będzie przybieranie wody na południu i wschodzie Polski – zależy to m.in. od tego, jak szybko będzie topił się śnieg i jak szybko i w jakiej ilości woda z dorzeczy trafi do Wisły.

– Przestrzegam też każdego przed wchodzeniem na lód na rzece. Zespół, w którym działam od 30 lat, wykonał ok. 100 przekrojów przez zamarzniętą rzekę i to jest bardzo zdradliwa forma lodu. Wchodzenie na zamarzniętą Wisłę może skończyć się tragedią – przestrzegł ekspert.

Dr hab. Pawłowski dodał, że zatory, szczególnie na odcinku nieuregulowanym powyżej Płocka, na pewno wystąpią, bo nurt jest tam kręty i występuje dużo wysp oraz łach piaszczystych. Przy niewielkim przepływie nie muszą to być zatory groźne, czyli takie, które spowodują wzrost stanu wody do jej poziomu alarmowego.

– Na razie nic na to nie wskazuje, że sytuacja miałaby być tragiczna, ale zwracałem też uwagę na spotkaniu tydzień temu w Płocku, że zbiornik w okolicach tego miasta jest płytki. Dzieje się tak ze względu na brak w ostatnich latach prac bagrowniczych, pogłębiarskich. Pozostaje pytanie, czy napływający lód będzie w stanie przejść sprawnie przez ten odcinek dalej, gdzie jest już szerzej i głębiej. W rejonie Płocka przejściu wezbrania roztopowego – być może za ok. dwa tygodnie lub później – towarzyszyć powinna jednak bardzo wzmożona czujność. To newralgiczny fragment Wisły i różne rzeczy się tam działy w czasie ubiegłych lat – przypomniał dr hab. Pawłowski.

Tomasz Więcławski (PAP)
Zródło: naukawpolsce.pl

Chcesz wiedzieć więcej, przeczytaj i kliknij na załączone poniżej linki – zobacz,  jak wyglada praca lodołamania na Wiśle:

Relacja z kanału You Tube -Tom,

11 luty 2026

Lodołamacze minęły już Tczew i posuwają się dalej w górę rzeki.
Oto najważniejsze informacje na dzisiaj, 11 lutego 2026 r Gdzie są teraz i dokąd płyną?
Aktualna pozycja: Tygrysa i Pumy. Lodołamacze minęły Tczew i obecnie operują na odcinku powyżej miasta w momencie publikacji filmu są na wysokości Bałdowa 3 Kilometry za Tczewem i zbliżają się do Mostu przez Wisłę trasy 22. Plan zakłada kruszenie lodu w kierunku Korzeniewa (okolice Kwidzyna). Jest to kluczowy punkt w tej fazie operacji, mający na celu udrożnienie koryta Wisły na odcinku pomorskim. Dalszy plan: Docelowo jednostki mają torować drogę aż do stopnia wodnego we Włocławku. Jest to niezbędne, aby przygotować rzekę na przyjęcie lodu spływającego z południa kraju oraz umożliwić ewentualny zrzut kry ze zbiornika włocławskiego. Warunki: Choć poziom wody jest niski, co utrudnia manewrowanie, sprzyja im południowy i wschodni wiatr, który pomaga „wypychać” pokruszony lód w stronę morza. Technika: Jednostki nie tylko tną lód, ale „najeżdżają” na niego swoją masą, krusząc taflę od góry. Przy obecnej grubości lodu czasem wymagane jest kilkukrotne podejście do tego samego fragmentu. Dlaczego to takie ważne? Służby (RZGW Gdańsk) spieszą się, by wykorzystać obecne okno pogodowe i odwilż na południu. Jeśli koryto nie zostanie udrożnione przed masowym spływem lodu z górnego biegu rzeki, mogą powstać groźne zatory, które zablokowałyby przepływ wody i mogły doprowadzić do powodzi zatorowej.

2. Żródło : You Tube /Tom / Lodołamanie w Mikoszewie na Wiśle  06.02.2026

 

Zobacz Galerię 2012 rok na Wiśle – kra lodowa zerwała Pchacze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj